wtorek, 15 października 2013

Fikołki na trzepaku

Wydawnictwo Zysk i -ska
Liczba stron: 332
Z twórczością Kalicińskiej spotkałem sie parę lat temu tak z głupa. W telewizji leciał serial, (wtedy jeszcze błam na bieżąco) ale jak złe małe dziecko nie mogłam go oglądnąć( I już nawet nie wiem czy to był szlaban czy coś innego). Jako, że byłam mądrzejsza zobaczywszy w bibliotece jak to zwykle ja postanowiłam przeczytać książkę( było to jeszcze za czasów podstawkowych jakoś we wakacje) 4 tomy( Dom nad rozlewiskiem,Powroty nad rozlewiskiem,Miłość nad rozlewiskiem,,Zwyczajny facet,)
Czytało sie bardzo dobrze było dużo lepsze od serialu( potem jednak go obejrzałam)
Autobiografie są trudne do napisania, ale ja w zasadzie lubię je czytać.

Fikołki na Trzepaku - Kalicińska Małgorzata Ta książka ma fajny format i jest opatrzona spora ilością zdjęć. Wspomnienia pisarki nie są dla mnie jakoś mało obrazowe. Szczególnie podobał mi sie rozdział o wakacjach i jedzeniu. Stwierdzeniem  ze w tym wypadku mimo różnicy wieku i czasów mamy sporo wspólnego, bo żniwa to coś na co czeka sie cały rok, wprawdzie zmechanizowane, ale zawsze. A jedzenie to normalnie aż na parnik mnie ''wygoniło'' po ziemniaki.:)Objadłam biedne świnki:D
Książka jak najbardziej fajna. Warta przeczytania jeśli już nie z ciekawości czy z chęci poznania to z powodu czystego zysku. autorka jest w wieku mojego taty, wiec miałam porównanie życia na wsi (Z opowieści taty) i w mieście (z książki) Jedzenie, opisy, zajęcia, realia. Cudnie oddane.

2 komentarze:

  1. Nie oglądałam serialu, jakoś nie zgrywaliśmy sie czasowo, ale ksiażka jak najbardziej wydaje się ciekawa.

    OdpowiedzUsuń
  2. zazwyczaj takie mnie do siebie nie przekonują , ale kto wie..

    OdpowiedzUsuń

:*