czwartek, 25 września 2014

baśnie



wydawnictwo:Państwowy Instytut Wydawniczy
liczba stron:458
Tym razem to nie zdane moje wyzwanie a powiedzmy  konieczna przyjemna potrzeba. Jena z książka mojej mamy. Stare podniszczone wydanie baśni Andersena z 1971 roku. Znam i kiedyś bardzo lubiłam czytać. O nie tak, ze mam jedną swoja ulubienicę czy coś, ale to była moja Książka dzieciństwa. I na zajęciach praktycznych nasz grupa postawiła sobie wyzwanie motyw przeniesienia do dzieciństwa. W śród tłumu balonów, rysunków kaczuszek i masy innych miał znaleźć się quiz o bajkach. A że 50 pytań to nie lada wyzwanie to i na baśnie się miejsce znalazło. Toteż inna zaczęła od tytuł a skoczyła na czytaniu. Żadna nowość, zawsze się tak kończy, przynajmniej w moim wypadku.Inna Lubi, bardzo lubi baśnie Andersena. Bo w nich jest wszystko takie normalne bez przerysowywań, sztucznych szczęśliwych zakończeń. Tak bardzo prawdopodobne jak tylko morze być i przez to właśnie tak mądre i tak bardzo je lubię. Polecam każdemu, kto ma ochotę na coś na czym sie zapewne wychował. Jak najbarwniejszej na plus moje ukochane baśnie z prawdziwymi do bulu zakończeniami, które pokazują jak zadnie inne jakie jest życie, bo oprócz morałów mamy także zbawienne zakończenia.

2 komentarze:

:*