sobota, 1 sierpnia 2015

Dziennik powstańca

Dokładnie 71 lat temu o 17 wybiła godzina W. W całej Warszawie zawyły syreny alarmujące i niosące nadzieję na Polskę - Wolną Polskę. Tysiące ludzi młodych, dorosłych, dzieci czy starszych stanęło przed faktem dokonanym rozpoczęło się powstanie siedząc po latach z kubkiem kawy w fotelu słuchając wiadomości łatwo nam oceniać, wydawać wyroki i wiedzieć wszystko lepiej. Ale my jesteśmy tu i teraz w innych czasach. Mamy wolność słowa i na wszelkie zakazy głosno krzyczymy chcemy mieć wpływ na wszystko i możliwość decydowania albo przynajmniej poczucie niezależności.
 A spróbujmy się przenieść ponad 70 lat temu. Wszędzie swastyki i oficerowie III rzeszy. Niemiecki i po niemiecku. Zero Polskości. Łapanki, brak pożywienia i jęki dochodzące z getta. I ciągły strach, groźba, niepewność. Gdzieś tam istnieją tajne komplety, szare serii rząd na wygnaniu. Prasa podziemna, dywersje i sabotaże, albo współpraca z wrogiem. Wybór albo, albo. Nic bez konsekwencji widoczne tak namacalnie, bo jeden niewłaściwy ruch i po tobie. Oczy dookoła głowy i ostrożność. I groźba Pawiaka tortur byle tylko się nie złamać i nikogo nie wydać. W końcu i to nie przestraszyło nikogo, a śmierć była wybawieniem. Można było przejść obojętnie i poddać się już we wrześniu jak inne kapitulujące kraje. Źle na tym wyszły? ''Polska'' z najostrzejszym prawem, do która miało nie być odwrotu po  IV rozbiorze. Tyle tylko, ze tan plan nie wziął pod uwagę Tej przekornej Polskości, która gdy wywalaną ją oknem wchodziła drzwiami dziurką od klucza i kominem. Tysiące ludzi. kobiety mężczyźnie dzieci żyły w tamtych czasach w ciężkich wojennych warunkach. Pomagali i byli ludźmi choć zdarzali się i czarne owce jak zawsze, jak wszędzie. I w końcu nadchodzi rok 44 kolejny rok wojny, kiedy ludzie mają nadzieję na wolną Polskę i spokojne rodzinne święta bez strzałów i godziny policyjnej. I rozpaczliwa decyzja poprzedzona kalkulacjami, planami i snutymi wizjami o wolności. Godziny przygotowań i gromadzenia materiałów i ochotników. I wybuch. Wielkie nadzieje marzenia i karkołomna praca. Ochota, Wola śródmieście, tysiące ochotników. Harcerze. Budowa wałów. Gromadzenie broni. Motywacja. Walka o każdy kamień, blok, i życie ludzkie. I miliony cywilów w piwnicach. 63 dni, rozwiewające coraz niklejsze nadzieje. Czujecie Gruz, aura, niepewność, strzały, wybuchy,zmęczenie, desperacja, radość, satysfakcja, krew, ciężar, strach, ból, cierpienie.... Czy to powstanie miało sens? Armia niemiecka uzbrojona kontra zbieranina ochotników praktycznie bez broni. Czy warto było? Warszawa została zniszczona, ludzie zginęli, i tak wylądowaliśmy z ZSRR u boku na kolejne lata.... Chyba jednak warto, bo co innego ponieść klęskę walcząc, a co innego tchórzowsko nawet nie spróbować. Mimo wszystko powstanie warszawskie miało sens. To kolejna karat historii pisana przez ludzi, którzy mimo wszystko próbowali. A my teraz? Zwalamy wszystko na rząd, na to że się nie da. A spróbowaliśmy? Nikt nam nie karze przelewać krwi, a tak trudno jest dać trochę  od siebie. 63 dni przelewania krwi. Tyle ludzi. Czy o taką Polskę faktycznie walczyli? Czy najważniejsze kto rządzi? Czy ty, ja, my zrobiliśmy, robimy wszystko co możemy? Inne czasy inny wymiar, czy dajemy z siebie chociaż trochę dla lepszego jutra? Większość nie zna historii, nie pamięta, nie wie. Nie obchodzi ich kto rządzi na wybory iść się nie chce. Polityka po co. Mój biedny nosek. Hola hola egoistą wcale od samego egoizmu lepiej nie jest....
Okładka książki Dziennik powstańca****

Wydawnictwo: Marginesy
Dziennik Powstańca to jeszcze jeden opis walk toczonych w Warszawie, przez żołnierza-ochotnika. Bardzo sugestywne opisy pełne detali. Warto sięgnąć po te  wspomnienia, które wreszcie w wolnej Polsce można czytać. A

1 komentarz:

  1. Bardzo chcę przeczytać. Takie książki zawsze będą dla mnie ważne.

    OdpowiedzUsuń

:*