czwartek, 8 czerwca 2017

Groch, z kapustą, czyli o wszystkim po trochę...




Ostatnimi czasy było mnie tu jak na lekarstwo, a nawet mniej. To wszystko związane było z zamotanym okresem kończenia szkoły średniej. Egzaminy zawodowe i ta matura, którą wszyscy uważają za bzdurę i inne zawirowania w życiu rodzinnym, dodatkowe obowiązki czy zwykłe przetrawienie życia i jego odcieni szarości z całym przynależnym inwentarzem.
Matura raczej zdana, technikum zakończone, a co za tym idzie pewny okres życia w końcu niedługo już oficjalnie dwójka z przodu, co jest najlepszym dowodem na to, że czas nie stoi w miejscu. Książek w tym okresie przeczytałam niewiele a na blogu pojawiło się ich jeszcze mniej aż w końcu musiałam z czegoś zrezygnować na jakiś czas.
Teraz po skończeniu szkoły, nabraniu dystansu można na to spojrzeć inaczej. To mimo wszystko były dobre 4 lata. Z fajną klasą, ciekawymi, kreatywnymi inteligentnymi ludźmi. Kierunek też okazał się strzałem w dziesiątkę Sporo się nauczyłam, dużo przeczytałam, powalczyłam z wiatrakami, ale też bardzo się zmieniłam, Nie chodzi tu o to,że zaczęłam pić kawę, nosić telefon i pisać esemesy czy doceniać połączanie klasycznej czerni i bieli także na co dzień, ale też o charakter. Polubiłam geografię, znalazłam drugi dom w bibliotece i nauczyłam się olewać, odpuszczać, nie zbawiać świata na siłę. Lekcja pokory odebrana, na głupocie innych się nauczyłam sporo i wykorzystałam dobrze czas. Wiadomo zawsze może być lepiej, pewnie z tym co wiem teraz trochę rzeczy zrobiłabym inaczej ale dobrze jest jak jest byle gorzej nie było. Wspomnień, zdjęć i anegdotek starczy mi naprawdę na długo. Zresztą trochę rzeczy do domu przywlekłam, a teraz mam zamiar wrócić na dobre, ale zanim to nastąpi coś nowego:  kilka zdjęć :)
jednej z fajniejszy zajęć praktycznych ( a uwierzcie mi było nieprzewidywalni i nie raz byłam wkurzona na maxa plus 1000 do mojej cierpliwości:D) w stadninie koni z kotłem, którego musiałam pogłaskać, bo takie zajecia praktyczne w terenie na których nie było żadnego kota z góry spisane na straty...



programowanie wycieczek ogarnienięcie mapy świata. brawo ja!

A to tylko z mojego miejsca praktyk własnych notatek do pracy i zgromadzisk. Uwielbiam punkty It zwłaszcza ten mój zaprzyjaźniony :)

takie tam 4 lata i dusza chomika no i trochę nagród, które w końcu po coś się przydały.:)
-tylko nie wyciągnie wszystkiego z tych półek
 - ale ja to swoim nazwiskiem będę firmować i nie mogę tak z byle czym
-no dobra, ale chociaż jedną lekturę
i mam ja ładne zdjęcia:)










.



Po pierwsze: Modelki mają trudne życie..
Po Drugie jak jest dobry fotograf to obiekt jest śliczny jak ja tutaj :)
 Po trzecie: to wcale nie była profanacja książek, tylko ich odkurzenie.

a takie do kolekcji, żeby coś mieć z paskiem, skoro spodnie dopasowane :)
i cóż dalej nie kupiłam segregatora...

taki ze mnie chomik książek od szkoły głównie. Odetchnie z ulgą, że mnie nie ma koniec wizj bankructwa :)
Tęsknię za środowiskiem naturalnym :(



Takie też mam ;)










1 komentarz:

  1. Etap szkoły średniej to fajny okres w życiu człowieka.

    OdpowiedzUsuń

:*